
Nie sądziłam, że kiedykolwiek to powiem: film jest zdecydowanie lepszy niż książka! Kiedy na ekranach kin pojawił się film o tym samym tytule, jednocześnie w księgarniach można było kupić książkę. Zrobiłam to oczywiście natychmiast, bo wśród moich koleżanek, które wybrały się do kina krążyły entuzjastyczne opinie o tej produkcji. Sięgnęłąm więc szybko po książkę, bo lubię najpierw przeczytać, a potem obejżeć, ale tym razem to był WIELKI BŁĄD. Książeczka niewielka zaledwie 300 stron, ale nudna jak flaki z olejem, mocno osadzona w amerykańskiej kulturze, która dla statystycznego Polaka, czyli dla mnie jest niezrozumiała. Książka nie bawi, nie śmieszy, za to nudzi śmiertelnie. Nie polecam. W połowie dałam sobie spokój, bo doszłam do wniosku, ze szkoda mi czasu na czytanie tego mydła.
Film dla odmiany jest bardzo przyjemny w odbiorze, choć może się komuś wydać, że o niczym, ale doskonała Meryl Streep jak zwykle podnosi wartość artystyczną a Amy Adams odgrywająca rolę głównej bohaterki, po prostu bawi. Film zaliczyłabym do gatunku odprężających komedyjek z niezbyt skomplikowaną akcją. Jest za to pełen pasji i radości życia.
Wniosek: film obejżeć - książki nie czytać!!!