
"Marina" to już trzecia powieść tego autora opublikowana w Polsce. Wcześniej były "Cień wiatru" i "Gra anioła", które łączył Cmentarz Zapomnianych Książek. Marina wychodzi z tego kręgu, ale bynajmniej nie zrywa z Barceloną i ciemną stroną mocy.
"Marina" to najbardziej mroczna ze wszystkich powieści Zafona, które ukazały się na polskim rynku.
Młody chłopak, włócząc się po ulicach Barcelony trafia w różne dziwne mroczne zaułki, aż w końcu natyka się na dom w któym mieszka, bez elektryczności i innych wygód tytułowa Marina ze swoim ojcem. Dziewczyna intryguje chłopca więc on początkowo zakrada się pod ich dom, ale z czasem zaprzyjaźnia z jego mieszkańcami. Byłoby pewnie jasno, miło i świetliście, gdyby nie to, że dzieci w poszukiwaniu przygód zakradają się na zapomniany cmentarz, gdzie spotykają damę w czerni z zasłoniętą twarzą. Spotkanie to zapoczątkowuje szereg zdarzeń, które doprowadzą bohaterów w rejony gdzie życie spotyka się ze śmiercią.
Książka intryguje, przeraża, brzydzi, ale jednocześnie nie jest pozbawiona zwyczajnych ludzkich aspektów życia. Bohaterowie, oprócz tego, że uczestniczą w mrożących krew w żyłach przygodach, zmagają się z ludzkimi problemami: chorobą, czasem, miłością.
Ze wszystkich trzech powieści Zafona które czytałam, ta podobała mi się chyba najbardziej, mimo, że jech jednocześnie najobrzydliwsza i najbardziej mroczna ze wszystkich. Bynajmniej nie dlatego, że lubię takie powieści - nie lubię, ale ta książka ma w sobie jakąś zwięzłość i logikę, które prowadzą do bardzo sensownego nie pozostawiającego złudzeń ani uczucia niedosytu, zakończenia.
W skali 1-6 oceniam tę książkę na 5-. Polecam.